Pokazywanie postów oznaczonych etykietą red. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą red. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2009

To jest but - absolut!

Image Hosted by ImageShack.us
Niedawno widziałam pewną panią w słusznym wieku, która na stopach miała parę butów z odwróconymi obcasami a la słynna fanaberia Marca Jacobsa. Patrzyłam - zaśliniona z zazdrości! - z jaką gracją i jak cudownie lekko się w nich porusza. Pani akurat była w zakupowym amoku, na ręku miała przewieszone same "dobre" ciuchy: bandażową spódnicę z marmurkowego dżinsu, tunikę o nieregularnych kształtach, asymetryczny top. Ubrana była całkiem neutralnie, ale każdy, kto choćby odrobinę szaleje za kaprysami mody, nie mógł przegapić jej cudownego obuwia! Oczywiście... chciałabym tak wyglądać za 20 lat! Moja butowa kolekcja dopiero pączkuje, ale przynam, że nie potrafię czasem nie kupić butów. Może to już choroba... Altokalcifilia? Nie, no... dla mnie buty na niskim, na wysokim obcasie to bez różnicy. Mania! W końcu, but to prawie jak byt. Jakby... różnia fonemiczna... para minimalna! Nieważne. Prawdziwy butowy orgazm mnie dopadł: kupiłam sobie - tłumaczę to prawdziwym zrządzeniem losu! - w Topshopie bliźniaczą parę moich brązowych botków z nitami. Były tylko jedne, w moim rozmiarze... przecenione z 340 na 63 złote! Euforia. Tym samym, wyrównałam rachunki z pewną znaną Francuzką :-D A teraz parę... ujęć moich domowych eksponatów.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Białe botki z nitami, Topshop,
Czerwone, elganckie baleriny, Sfera, jak wiele moich butów - pamiątka z podróży!,
Fioletowe oxfordy, Shelly's London,
Zwiariowane baleriny z pomponami, Irregular Choice, chyba najbardziej szalone moje buty - jak widać na zdjęciu powyżej - zadbano tu nawet o podeszwy...,
Ciężkie hooker-boots, ostatni nabytek, vintage za 1 złoty - z czarnymi rajstopami są zniewalające,
książka Vogue Knitting, vintage,
tablica do pisania, 1 złoty: w ramach - secondhand to prawie jak supersam!

piątek, 12 czerwca 2009

Kaka aka Karl

Image Hosted by ImageShack.us
Karl Ragelferd (niestety - z powodu mojej ekscytującej dla niektórych wady wymowy - nie umiem poprawnie wyartykułować tego nazwiska...) zawsze budzi u mnie wiele podejrzeń. Kojarzy mi się z dawnych lat ze stylem, który nie do końca mnie samej odpowiada. Jednak jego ostatnie kolekcje dla Chanel całkiem mi się podobały, niektóre pomysły wręcz zachwyciły. Stary Karl nie traci pazura, a może właśnie - analogicznie do niektórych pokarmów - Karl na starość pazura dopiero nabiera... Gdy kupowałam tę spódnicę, od razu skojarzyła mi się ze stylem Chanelowskim: czarna koronka wydaje mi się w tym wypadku jednoznaczna. Anna wyrzuciła tę bluzkę, którą natychmiast przygarnęłam. Podobno w różu wyglądam jak Miss Piggy, ale blady róż jeszcze zniosę - do tego koniecznie krwista czerwień. Pudrowy róż i krwista czerwień to połączenie absolutnie fantastyczne. Do tego całkiem blada skóra (który to odcień mam za skórny ideał...) i wracamy do Grey Gardens. Niestety nie posiadam w ogrodzie wystudiowanej ruiny...
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Szyfonowa bluzka z lamówkami, Zara,
Koronkowa spódnica, H&M,
naszyjnik, H&M,
buty, Buffalo London,
torebka, Top Secret.

środa, 20 maja 2009

Pocztówkowo.

Image Hosted by ImageShack.us

Nie odpowiadam za jakość tych zdjęć. Nie ja robiłam. To znaczy: to z jamnikiem to oczywiście ja. To wejście do jednego z najfajniejszych w Warszawie sklepów płytowych: "Muzant" przy ulicy Wareckiej. Klimat sentymentalny oraz setki winyli, książek i innych najfajniejszych rzeczy... Myślałam, że spasuję w kwestii marmurków - od tych się uzależniłam. Super gacie - kupiłabym z 5 par, bo tak wygodnych spodni jeszcze nie miałam. A co najważniejsze - idealnie przylegają do łydek... łydek rowerzysty, rzecz jasna.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us



Kwiatowe kimono - mój wytwór sprzed lat,
marmurki na gumce - HM,
buty a la Bollywood, galeria centrum,
okulary, Camaieu,
torba, Top Secret,
kwitnie - lilak chiński, a jak pachnie!

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Dawno temu w kokonie.

Jakiś program przyrodniczo-kulinarny podał, że w którejś prowincji Chin na Nowy Rok jada się zupę z ryżowymi kuleczkami, przypominającymi kokony. Kokon to w ojczyźnie jedwabiu tradycyjny symbol szczęścia. Kokony to delikatna materia. Moczy się je w gorącej wodzie, aby unieszkodliwić znajdującą się w nich larwę. Jeśli larwa przerwie kokon - nici z jedwabiu... a raczej właśnie - brak nici z jedwabiu... Jedwabna przędza to jedno z bardziej niezwykłych odkryć cywilizacji. W jednym kokonie jest jej aż 1000 metrów. Na krawat trzeba 111 kokonów, na bluzkę 630. Na moje oko na tę suknię zużyto ponad 1000 kokonów. To wprost kilometry przędzy! Znaleziona w idealnym stanie w ciucholandzie, kosztowała ok. 7 złotych. Czy istnieje lepszy interes w dziedzinie odzieżowej? Sukienka jest absolutnie idealna i jej kolor zniewala, do tego jest moja - Anna zrzekła się jej z powodu - jej zdaniem - "złych" rękawów. Nie wiem, kiedy ją założę, ale to prawdziwy skarb. Buty znalazłam na allegro po 120 złotych. Okazało się, że w HM są po 59... Nie ma to jak polska przedsiębiorczość... Są fajne - dodają 10 centymetrów i nie masakrują stóp. Satyna niestety plastykowa.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Jedwabna sukienka, Marks&Spencer Vintage,
espadryle, HM 59 złotych (na 37 pasuje idealnie rozmiar 36)